piątek, 24 lipca 2015

#23 - 'Rywalki', 'Elita' & 'Jedyna' Kiera Cass

No dobra. To była jedna z dziwniejszych przepraw czytelniczych w moim życiu. Po trylogii Weeksa sięgnęłam po "Hobbita" (tak, tak, wstyd, że jeszcze nie czytałam!) jak wiedzą Ci, którzy śledzą mojego instagrama. I jakby mimochodem postanowiłam przeczytać też pierwszy rozdział czegoś lekkiego. Cóż na pierwszym rozdziale się nie skończyło...

*Rywalki*
Kiera Cass

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Selection
*Tłumacz:* Małgorzata Kaczorowska
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* romans
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2012
*Liczba stron:* (w moim wydaniu) 336
*Wydawnictwo:* Jaguar


*Elita*
Kiera Cass

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* The Elite
*Tłumacz:* Małgorzata Kaczorowska
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* romans
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2013
*Liczba stron:* (w moim wydaniu) 328
*Wydawnictwo:* Jaguar





*Jedyna*
Kiera Cass

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* The One
*Tłumacz:* Małgorzata Kaczorowska
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* romans
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2014
*Liczba stron:* (w moim wydaniu) 320
*Wydawnictwo:* Jaguar




*Krótko o fabule:*
"Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie."


*Moja ocena:*
 Może zacznę od tego, że z własnej woli nie sięgnęłabym po tę książkę. Od razu widać, że to romans przeznaczony dla młodszych ode mnie dziewczyn. (W sumie jak mam te dwadzieściapare X lat to może już powinnam mówić o sobie per kobieta? Czytanie tego typu powieści świadczy o tym, że raczej nie.) Fabuła wygląda na wymyśloną na poczekaniu historyjkę, opartą o wiele innych książek. Ale proszę Was. Tyle się na blogach naczytałam, że musiałam po nią sięgnąć. Szczególnie, że któraś wspominała, że to taka lekka, niezobowiązująca książka. I taka była. Nawet cała trylogia taka była. Niezobowiązująco wycięła mi dwa (no, niecałe dwa) dni z życia. Ale czy było warto?
Cholera jasna wie, co się dzieje przy czytaniu. Pierwsze kilka rozdziałów jest w porządku, ewidentnie wprowadzają nas w temat. Wyczuwamy klimat typowej młodzieżówki, a styl, szczególnie tak lubiane w tym przypadku pisanie w pierwszej osobie liczby pojedynczej, charakteryzuje się prostotą i swoistym luzem. Ale po pierwszej ćwiartce stało się coś dziwnego. Po prostu NIE POTRAFIŁAM odłożyć tej książki. Mam ochotę się kajać i czuję, że powinnam się za to palić w piekle, ale naprawdę czytanie tej głupiutkiej trylogii sprawiło mi jakąś chorą przyjemność. Moim zdaniem działa to na podobnej zasadzie jak oglądanie tych tasiemców z MTV. Nawet był tam chyba kiedyś program (może dalej jest?) gdzie osoba wybiera sobie partnera. No i czy to nie jest głupiutkie, że mając wybór z całego świata musimy się ograniczyć do tych kilkudziesięciu kandydatów? Jest! I kłócić się z Wami o to nie będę. Przynajmniej ja tak uważam.
Jeżeli chodzi o bohaterów to America na początku sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Zakochana w Aspenie, zdeterminowana poświęcić wiele dla tej miłości, m.in. swoją pozycję w społeczeństwie. Do tego widać, że jest oddana swojej rodzinie. Ale Aspen miał rację kiedy powiedział w końcu, że się zmieniła. Bo niestety tak się stało.

I to chyba obniża ocenę najbardziej. Tak jak w pierwszej części polubiłam niemal wszystkich bohaterów, tak im dalej tym trudniej było zachować te uczucia do kogokolwiek. No może poza Aspenem, który do końca był taki, jakiego go poznajemy. Oddany, cierpliwy, opiekuńczy, gotowy na poświęcenia względem czegoś większego. Ale nasi główni bohaterowie... popełniają błąd za błędem. I nie mówię tu o tych, których oni się najbardziej wstydzą. Raczej o tym jak zachowują się w stosunku do siebie. SPOILER Tak, tak, Maxon kocha Americę nad życie, ale to nie przeszkadza mu w migdaleniu się z wszystkimi innymi ile wlezie? No błagam, każdy kto był kiedyś zakochany wie, że wyrzuty sumienia by go później zjadły. A on robi to, a później się tłumaczy. Ja dawno bym go kopnęła w ... No. KONIEC SPOILERA Było mnóstwo sytuacji kiedy chciałam potrząsnąć Americą i pokazać jej, że ma lepszy wybór przed nosem. Wydaje mi się, że jest pewien podział na TEAM Aspen i TEAM Maxon. I do tej pierwszej grupy zalicza się o wiele mniej osób, ale chyba raczej wszystkie te starsze. W tym ja.

Do plusów zaliczę kilka ciekawie nakreślonych postaci pobocznych. Marlee, ojciec Ameriki, May, Celeste to chyba moi ulubieńcy, którzy mimo niewielkiego wkładu barwili opisaną historię. Za mało było dla mnie antagonistów. Celeste nie wystarczała, szczególnie że jej historia rozwinęła się w TAKI sposób. Król też był dla mnie raczej mało zarysowaną postacią.
A jeżeli o historii mowa. Temat państwa, podziału na klasy, rebeliantów to oczywiście odgrzewany kotlet. I to czasami w nielogiczny sposób. Naprawdę do pałacu można po prostu sobie wejść i zacząć rzucać cegłami? Podejrzewam, że do mnie byłoby równie trudno się dostać, a nie mam ani jednego strażnika. Może gwardziści się po prostu rozleniwili albo rebelianci mieli jakieś supermoce? Nie wiem.
Kolejnym moim grzeszkiem są uczucia co do okładek. Chyba nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią. Dobra, przyznam, że nie są złe. Ale żeby mi się podobały? Nie ma mowy. Pozowane zdjęcia w rozłożystych sukniach są przewidywalne jak cała trylogia. Nie ma tu jakiejś tajemniczości. Albo po prostu zwalmy to na moją niechęć do okładek zdjęciowych :P
W podziękowaniach autorka wydawała się naprawdę w porządku babką. Szczególnie jeżeli chodzi o te skierowane do męża i dzieci. Ale proszę, to podziękowanie dla One Direction utwierdziło mnie jaka jest grupa docelowa tej trylogii.

Komu polecić tę książkę? Na pewno wszystkim nastolatkom. We mnie widocznie nadal tli się to marzenie o księżniczce i rycerzu. Lubię tkliwe romanse, szczególnie z dodatkiem fantastyki bądź jak tutaj w klimacie antyutopii. Jeżeli Wy też, to przeczytajcie. Tylko ostrzegam, że to wciąga. 


Moje oceny:
Rywalki 7/10
Elita 6/10
Jedyna 5/10


Jak widać, im dalej tym mniej mi się podobało. Ale dalej jestem w szoku, że nie mogłam się oderwać od tej lektury. Jakieś czary normalnie. Do tego dziesięć lat temu byłabym pewnie całością zachwycona. A Wy czytałyście tę serię?


źródła okładek - Jaguar
źródło obrazka 1
źródło obrazka 2
źródło obrazka 3


15 komentarzy :

  1. Przeczytałam całą trylogię w 3 dni (byłam na l4 i potrzebowałam czegoś bardzo lekkiego). Seria faktycznie przeznaczona raczej dla młodszego czytelnika, ale wciąga. Generalnie im dalej w las, tym bardziej bohaterowie mnie denerwowali, fabuła jakaś taka infantylna, ale coś dziwnego było w "Selekcji", że ciężko ją odłożyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem na razie po dwóch częściach, ale już mogę przyznać, że ta seria zostanie ze mną na długi czas :D
    Nominowałam Cię do Liebster Blog Award, jeśli masz chęć to więcej szczegółów znajdziesz tutaj http://dobraksiazka1.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award.html :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam tę serię. Pierwszy tom nawet mi się spodobał, bo mało od niej oczekiwałam, ale następne części mnie zawiodły.

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że ja również naczytałam się o tej trylogii wiele, ale właśnie w przeciwieństwie do Ciebie, jest to czynnik, który raczej zniechęcił mnie do lektury. Wszędzie słyszę, u Ciebie również, że jest to jeden wielki ODGRZEWANY KOTLET pod każdym względem, więc "O, NIE"! Kolejny trójkąt miłosny i "Igrzyska Śmierci" (dużo wszędzie takich porównań) na zamku? Znowu SPRZECIW! Ponadto ja również jakoś mocno nie zachwycam się tymi okładkami, a podziękowanie dla... One Direction? Nie wiem o co chodzi, ale na pewno nie sięgnę po tę trylogię. No chyba, że będę się bardzo nudzić, ale na takie okazje mam już zaklepane inne, wydaje mi się bardziej ambitne, książki. :)

    Pozdrawiam,
    Skrzynka Pełna Książek

    OdpowiedzUsuń
  5. Na prawdę w pełni zgadzam się z Twoją recenzją. Mimo wszystko ta seria nie wciągnęła mnie aż tak bardzo (dowodem jest już 3 miesięczna nietknięta Jedyna) i stwierdzam, że raczej niczego wartościowego do życia nie wnosi, ale jest za to przyjemną lekturą. Może jestem taka surowa, ponieważ byle romans mnie nie zachwyci? :D

    Pozdrawiam, Lucy :*
    http://zeglujacmiedzysnami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcę zapoznać się z całą tą trylogią, ale podejdę do niej w taki sam sposób jak ty, czyli nie będę oczekiwać arcydzieła, potraktuję ją jedynie jako umilacz czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytalam rywalki świetna książka!:)
    Klikniesz w linki w nowym poście będę wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Seria mnie strasznie wciągnęła i oczarowała, ale trzecia część okazała się dla mnie mega rozczarowaniem i też mnie wkurzała postawa Maxona, szczególnie w 3 części, bo Ami moim zdaniem w trzeciej już wiedziała, czego chce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Całą serię przeczytałam całkiem niedawno i muszę przyznać, że podczas czytania rzeczywiście jest wciągająca, ale po pewnym czasie mało co z niej pamiętam. Teraz mam w planach "Następczynię". :)

    http://kulturaczytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Dużo rzeczywiście o tej serii na różnych blogach, ale do tej pory jeszcze nie poczułam chęci sięgnięcia po nią. Ogólnie nie mam nic przeciwko czytaniu młodzieżówek, bo i taki typ książek może mnie wciągnąć, ale tutaj jakoś nie czuję się zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie moją ulubioną częścią z całej serii są "Rywalki". W kolejnych częściach coś się knociło, co chwila ktoś miał wątpliwości, a Maxon jakoś tracił w moich oczach.
    Za to okładki bardzo mi się podobają :) Są takie... śliczne i delikatne. Lubię podobne klimaty :D
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak tylko weszłam na Twój blog, pomyślałam sobie - będę wpadać częściej. Utwierdziło mnie w tym przekonaniu przeczytanie krótkiego "o mnie", fakt, że jest tu i literatura i film i teatr oraz oczywiście wpisy. Piszesz świetnie, więc oczywiście dodaję się do obserwujących. Co do powyższej serii - do tej pory nie sięgnęłam, czytałam wiele różnych recenzji odnośnie tych książek. Jedne są pozytywne, inne negatywne, jeszcze inne mieszane i... sama nie wiem. Chyba jednak póki co sobie ją daruję. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com - będzie mi miło, jeśli zajrzysz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ok, jestem nastolatką, jeszcze mogę to czytać :D
    Pierwsza i druga część bardzo mnie wciągnęła. Przez Jedyną nie mogę przebrnąć.
    Ale cała trylogia (chociaż to chyba nie jest trylogia, bo ostatnio wyszła czwarta część) jest chyba zbyt przeceniana. Jest ok, na "odmóżdżenie" się, ale do ulubionych książek nie zaliczyłabym jej.

    A co do tych teamów- team Maxon. Aspena nie polubiłam na początku. Maxon w "Rywalkach" był wspaniały, potem już trochę mniej. Tak czy siak, jego lubiłam bardziej i nie tylko w parze z Americą. Jednak do swoich ulubionych męskich bohaterów bym żadnego z nich nie zaliczyła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Po ta trylogię sięgnęłam w wyniku obsypania ją pozytywnymi ocenami dosłownie wszędzie.Pierwsza część mi się jeszcze spodobał, lecz dwie następne były kompletną katastrofą. W niektórych momentach miałam ochotę po prostu wejść do świata wymyślonego przez panią Kier Cass z siekierą. Oczywiście nie miałaby ona służyć mi do pielęgnowania królewskiego ogrodu, a na wymordowaniu kilku osób. Ze szczególną radością ścięłabym głowę dla Maxona, za jego wieczne niezdecydowanie i denerwujące zachowanie(TEAM ASPEN oczywiście :)
    w-wordzie-pisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, że nie jestem sama :) Możemy razem spróbować się tam dostać i pomóc rebeliantom w ścięciu Maxona !

      Usuń

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka