środa, 23 grudnia 2015

#63 - Jak to jest z tym fenomenem 'Gwiezdnych wojen'?

Święta już za rogiem, a ja siedzę w domu i nareszcie odpoczywam. Biorę głęboki oddech, bo wiem ile jeszcze czeka mnie pracy w ciągu tej przerwy na studiach. Jednak dzisiaj odrzucam troski na bok i przychodzę do Was z postem, który obiecałam jakiś czas temu. Postanowiłam poczekać i ubarwić go opinią na temat nowej części Gwiezdnych wojen. Więc dzisiaj ogólnie - jak to jest z tym filmowym fenomenem? 
Wspominałam o tych filmach w podsumowaniu października - to w tamtym miesiącu obejrzałam wszystkie sześć części. Wcześniej o Gwiezdnych wojnach oczywiście dużo słyszałam, a nawet znałam niektóre sceny, muzykę czy postaci. Obracając się wśród osób zajaranych popkulturą trudno nie znać Luke'a Skywalkera czy księżniczki Lei. No, ale jakoś nie ciągnęło mnie do oglądania. Bo za dzieciaka widziałam urywki i jakoś mnie nie porwał. Zresztą - ja nie lubię science-fiction. Jednak w związku z premierą nowej części poszłam po rozum do głowy i urządziłam sobie z Lubym maraton. Chronologiczny względem części, nie lat powstania. Krótko na temat każdej z nich:
Mroczne widmo (1999)
Moje pierwsze podejście. Okazało się, że wyobrażałam je sobie całkiem inaczej. A było dobrze - historia mnie wciągnęła, zaczęłam rozumieć pojęcie "mocy", Luby tłumaczył zawirowania polityczne. Porównując z resztą filmów początek zrobili bardziej cukierkowy, ale na pierwsze zderzenie mi to nie przeszkadzało. Wciąż nie mogłabym zrozumieć fenomenu, ale uniwersum mi się spodobało i nie mogłam doczekać się dalszych części. 
Atak klonów (2002)
Nadzieje na coś lepszego szybko runęły w gruzach za sprawą okropnego poziomu aktorskiego zaprezentowanego przez Haydena Christensena i Natalie Portman. Zresztą tutaj o wiele więcej rzeczy leżało - od braku budowania napięcia po sztywno prowadzone postacie, które nabrały papierowego wyglądu. Miałam nadzieję, że po prostu umrą. W sumie podobała mi się może jedna scena z całości. Za to muzyka Johna Williamsa w tej części to moja miłość!
Zemsta Sithów (2005)
No, tutaj było już o wiele lepiej. Wątek miłosny zszedł na drugi plan, Hayden był ciut lepszy (naprawdę trudno zrobić dobry film, kiedy jeden z głównych bohaterów wciąż denerwuje). Zresztą tutaj już historia zaczęła się rozkręcać, a końcówka napawała mnie lękiem. I w ogóle świetnie było poznać genezę jednej z najważniejszych postaci w popkulturze!
Nowa nadzieja (1977)
Wiele słyszałam o tym, że nowa trylogia jest o wiele gorsza od starej, ale wciąż się bałam. Bo niby jak w latach siedemdziesiątych dadzą sobie radę z efektami filmu s-fi? Okazuje się jednak, że mając dobrą fabułę nie trzeba skupiać się na dodatkowych bajerach. Wprowadzając postać Hana Solo (cudowny Harrison Ford) z Chewbaccą ten obraz wiele zyskał. Ogólnie ta część mnie nie powaliła, ale zdecydowanie historia jest ciekawie prowadzona.
Imperium kontratakuje (1980)
Tutaj zostałam naprawdę zaskoczona. Dawno nie oglądałam filmu z takim zainteresowaniem. Wszystko było na swoim miejscu, a każdy wątek intryguje. Luke przechodzi szkolenie pod okiem Yody, Han Solo stara się nie mieszać, a jednak wciąż znajduje się w centrum wydarzeń, no i genialny Vader. Część zdecydowanie najlepsza ze wszystkich!
Powrót Jedi (1983)
Bardzo dobre zwieńczenie starej trylogii. Muszę przyznać, że całym sercem pokochałam niektóre z postaci. Największym uczuciem oczywiście obdarzyłam Hana Solo i R2D2. Tak, R2D2, tego robota. Nigdy nie spodziewałam się, że nieludzka postać może wzbudzać takie emocje. A jego po prostu nie da się nie kochać.

Przebudzenie mocy (2015)
I przechodzimy do grudniowej premiery. Oczekiwania były duże, zwiastuny mnie zniechęcały, ale jak udało się już zdobyć bilety to byłam tylko podekscytowana. Jak krótko opisać wrażenia? Na pewno byłam zadowolona. Przede wszystkim seans jest bardzo ciekawy, postacie barwne, sytuacje nasycone humorem na dobrym poziomie. To co denerwuje to nawiązania do starej trylogii. I nie przeszkadza mi to, że jedna z bohaterek mieszka we wraku robota, którego kojarzę ze starszych filmów ani znalezienie Sokoła Millenium. Bardziej to, że cała fabuła przypomina tę z Nowej nadziei. Ale jest to taki mały szkopuł, który mam nadzieję zniknie w kolejnych częściach. 
Za to tyle było cudowności! Nowy robot, BB8, na którego punkcie już oszalał Internet jest po prostu genialny. To na pewno godny zastępca R2D2, a nawet ma trochę więcej zabawy w sobie. Bohaterowie również mnie kupili - Rey to taka zaradna dziewczyna, z ciekawą przeszłością, Finn śmieszy swoją strachliwością, a zarazem jest odważny kiedy trzeba. No i Poe, którego może trochę mniej poznajemy, ale w każdej jego scenie spisuje się na medal. Nie wiem co jeszcze myśleć o nowym złym. Na razie wydaje mi się takim rozwydrzonym dzieciakiem, który sam nie wie czego chce - przekonamy się gdzie to wszystko podąży. 
Podsumowując, fani starej trylogii powinni być zadowoleni. Zresztą, wszyscy powinni być zadowoleni, bo to przede wszystkim kawał interesującego kina przygodowego/science-fiction

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji oglądać Gwiezdnych Wojen, to koniecznie to nadróbcie. Zawsze warto spróbować, jeżeli Wam się nie spodoba - tak też bywa. Jednak może się okazać, że omija Was świetna przygoda, którą dzięki nowej trylogii możecie przeżywać wraz z całym światem i oczekiwać na kolejne części i czyhać na bilety kinowe i wzdychać do cudownych robotów. Naprawdę Wam to polecam, ja, do niedawna osoba, która nie znała tej historii, a teraz wie, że to jeden z cyklów, które wzbudzają największe emocje!

Znacie, nie znacie? Dzielcie się opiniami, na temat starych filmów i najnowszej premiery!

A może święta będą dobrym momentem na poznanie tej serii? Ja polecam!

27 komentarzy :

  1. Tak, ze wstydem przyznaję, że okryłam się hańbą i niechętnie podnoszę łapkę w górę - w życiu nie obejrzałam ani jednej części Gwiezdnych Wojen... Ale mam w planach się ukorzyć i w końcu to nadrobić, może uda się coś niecoś zobaczyć przez te święta! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to się liczy! Ja też długo zwlekałam, ale na szczęście poszłam po rozum do głowy ;)

      Usuń
  2. Ja oglądałam wszystkie, prócz tej najnowszej. Boże, jak ja kocham te filmy! Każdemu polecam, chociaż jak tłumaczę wszystkim o co chodzi w Gwieznych Wojnach, to nigdy nikt nie ogarnia, ale jedną przyjaciółkę udało mi się nakłonić na obejrzenie i teraz kocha tą serię równie mocno jak ja. Buziaki, Idalia ;**

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ja teraz też wszystkim polecam!

      Usuń
  3. A już się bałam, że jestem jedyną, która tego nie oglądałam. :) Ale widzę, że Ty dopiero niedawno nadrobiłaś zaległości, a tutaj ktoś w komentarzu pisze, że nie oglądał. Ulżyło mi, przynajmniej ktoś poza mną jeszcze tego nie widział, hahah. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gwiezdne Wojny bez Yody to nie Gwiezdne Wojny! (Bardzo rozbudowana opinia, zdaję sobie z tego sprawę.)
    Dorastałam na Gwiezdnych Wojnach, mój tata to wielki fan, więc oczywiście kazał nam oglądać, gdy leciały w telewizji, ale to jedna z tych rzeczy, które można wybaczyć staruszkowi, bo wyszło nam to na dobre :) Niestety, musiałabym sobie odświeżyć wszystko, bo o ile pamietam główne założenia, o tyle wiele szczegółów pewnie mi umknęło przez te lata. A do nowej części podchodzę nieufnie, bo o ile jedni mówią, że to powrót do starej trylogii, o tyle od innych słyszę, że to kicz i tandeta. Będę musiała sama się przekonać.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yoda był genialny i też mi go brakuje...
      To super! Mój tata czasami oglądał, ale do tej pory nie wie o co tam chodziło. Oglądał, żeby popatrzeć na kosmos i miecze świetlne tylko :P
      Nie bój się nowej części, jeżeli podobała Ci się starsza trylogia to będzie dobrze!

      Usuń
  5. Ja się wychowałam na Gwiezdnych Wojnach. Miałam starą trylogię na kasetach i ją uwielbiałam jako dziecko. Nowa trylogia podobała mi się mimo okropnie zagranego Anakina. Za to Ewan McGregor jako Obi-Wan Kenobi był świetny, no i Yoda i R2D2... Byłam na najnowszej części w kinie i uważam, że odwalili kawał dobrej roboty. Nie przeszkadzało mi podobieństwo do Nowej Nadziei, a nawet fajnie było oglądać znane już motywy w odświeżonej formie. No i BB-8 jest przecudowny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę dzieciństwa w takim razie! Wychodzi na to, że u mnie w domu było za dużo bab i tata się nie przebił kiedy chciał oglądać "Gwiezdne wojny" :)
      BB-8 rządzi, naprawdę genialny droid !

      Usuń
  6. Nigdy w życiu nie oglądałam Gwiezdnych Wojen, nie za bardzo lubię takie klimaty, choć cały czas się do nich przekonuję. Tak naprawdę trochę mi wstyd, że jeszcze nie oglądałam żadnego z filmów o jedi i to pewne, że muszę nadrobić!
    Pozdrawiam, całuję i życzę wesołych świąt! <3
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj! Naprawdę może się okazać, że wiele dobrego Cię omija!

      Usuń
  7. Gwiezdne Wojny zachwyciły mnie dopiero w tej części - pokochałam Hana (teraz cierpię), zakochałam się w BB-8 i tylko wygląd Luke'a mi zgrzytał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że dobrze wyszło, ale też cierpię.
      A Luke, cóż. Zestarzał się. Plus za to, że mogli wykorzystać tych samych aktorów, a nie charakteryzować innych :P W ogóle Luke wyglądał jak mój nauczyciel fizyki z liceum :D

      Usuń
  8. Nie oglądałam, ale może wydarzy się jakiś świąteczny cud i obejrzę ;) Wesołych świąt ;*
    k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłam ostatnio w kinie - a oczywiście poprzednich części nie widziałam :D Teraz przez święta będę wszystko nadrabiać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznaję się, że nie oglądałam jeszcze żadnej części Gwiezdnych Wojen, bo jakoś nigdy mnie do tego nie ciągnęło. Jednak może faktycznie warto to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wesołych Świąt! Wspaniałego sylwestra i wyjątkowego 2016 roku. :-) PS. Podobnie jak inni, ja też nie oglądałam nigdy "Gwiezdnych wojen",ale w nowym roku zamierzam to zmienić.Pozdrawiam ciepło. :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam i to przez przypadek na dodatek a fenomen ostatnio troche o ty mczytalam trzeba przyznac maja zaciecie :D w kinie oczywiscie bylam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem tak: mój stosunek do Gwiezdnych Wojen jest dokładnie taki sam, jak Twój na samym początku, zanim zabrałaś się za ten maraton. Oglądałam urywki, próbowałam się zainteresować, ale najzwyczajniej w świecie mnie do tego nie ciągnie - poniekąd również dlatego, że nie przepadam za science fiction i trudno mnie w tym gatunku przyciągnąć. Słyszałam jednak, że tvn zamierza wyemitować Gwiezdne Wojny i obiecałam sobie, że obejrzę jedną, może dwie części. Wyznam też szczerze, że Hayden Christensen jest dla mnie mega atrakcyjny i trochę przykro, że kiepsko zagrał, bo na niego to sobie chętnie popatrzę :D
    Pozdrawiam,
    rude-pioro.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakiś czas temu mój znajomy wjechał mi na ambicję, że jak to mogłam nie widzieć takiego klasyka kina, jakim są "Gwiezdne Wojny". Też zmaratonowałam wszystkie części, ale fanką serii nie zostałam. Mimo to wybieram się do kina na nową część, bo fajnie jest brać "czynny" udział w tak dużym wydarzeniu, jakim jest ten film ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mialam dokladnie tak samo. Pryey lata stronilam od Gwiezdnych Wojen, bo fanka sci-fi nie jestem, ale za namowa znajomego i z uwagi na nowa czesc, obejrzalam wszystkie czesci i zakochalam sie w starej trylogii. Nowa juz mniej do mnie przemawia, ale i tak juz sie nie moge doczekac az pojde do kina na Przebudzenie Mocy... Tak w ogole myslalam dzisiaj zeby napisac post od podobnej tematyce :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaję: nie widziałam ani jednej części w całość. Podobnie jak ty, kiedy byłam dzieckiem widziałam zaledwie urywki filmów, ale jakoś mnie to nie zachęciło. Może kiedyś zrobię sobie podobny maraton :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki za ten mini poradnik, co i jak. Przyznam, że nie oglądałam wcześniej serii, więc jak najbardziej skorzystam i zobaczę, skąd cała ta magia. ;) Do tego urzekł mnie ten nowy robot i chciałabym go lepiej poznać. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wszystkie części oglądałam w dzieciństwie, bardzo je wtedy lubiłam i sentyment został. Ale to było jednak dawno i jakoś nie byłam podekscytowana nowym filmem. Poszłam do kina, bo przecież jak tu nie pójść. I bardzo, bardzo mi się podobało. Był fajny, wciągający, bardzo polubiłam Rey i BB-8 :D No i nie wiem, miałam taki jakiś zaciesz przez pół filmu, jakbym właśnie dostała świetny prezent :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety nigdy nie oglądałam Gwiezdnych Wojen :) Jakoś mnie do nich nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  20. "Gwiezdne wojny" oglądam tylko i wyłączne ze względu na mojego chłopaka i podobnie zapewne będzie w najnowszą częścią, do której zostanę lekko przymuszona, bo sama z siebie bym nie obejrzała ;) Jakoś nigdy nie byłam fanką i zapewne nie zostanę.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Oglądałam wszystkie częsci, ale nie przekonują mnie. Wolę trylogie Tolkiena :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka