sobota, 13 lutego 2016

Filmy na święto zakochanych - dla każdego coś dobrego

Walentynki są zdecydowanie świętem, które dzieli ludzi. Jedni są zadowoleni, bo mają pretekst, żeby obdarowywać się prezentami i odwiedzić z drugą połówką restauracje, a reszta jest zniesmaczona. Odkąd jestem z Lubym jakoś obchodzimy ten dzień, jednak zdecydowanie nie tak hucznie jak niektórzy. Ostatnio zrobiłam mu precelki w kształcie serca, w tym roku umówiliśmy się na książkowe upominki. Nic wielkiego, ale zawsze coś!
Jak wszyscy wiemy, dostać się do kina w walentynki jest dość ciężko, a jak już usiądziemy na sali to zazwyczaj otaczają nas obściskujące się pary (brrr, nienawidzę jak tak robią w miejscach publicznych!). Dlatego proponuję Wam filmy, które możecie obejrzeć w domu - dla każdego coś dobrego!

1)  Jeśli lubisz typowe komedie romantyczne
Zazwyczaj nie przepadam za tego typu kinem, bo bywa przewidywalne do bólu, ckliwe i buduje nam nierzeczywisty obraz miłości. Czasami jednak sięgam po takie filmy - przecież każdy potrzebuje chwili odskoczni! Jeżeli chodzi o moje polecenia w tej kwestii to pierwszym jest jedyna komedia romantyczna, którą oglądałam wiele razy, a mój Luby jest pod jej wrażeniem - About Time (2013). 
W wieku 21 lat Tim dowiaduje się, że mężczyźni w jego rodzinie potrafią podróżować w czasie. Na początku jest odkryciem skonsternowany, jednak ta umiejętność wydaje się przydatna w zdobyciu dziewczyny jego życia.
Reżyserem jest Richard Curtis (twórcza Love Actually), który ma widocznie smykałkę do tworzenia niebanalnych historii miłosnych. Tutaj oprócz wątku uczuciowego mamy całą masę świetnych, często zabawnych, czasami wzruszających sytuacji pobocznych. Siostra Tima ciągle pakująca się w kłopoty, znajomy scenarzysta-pesymista i rozmowy o problemach podczas partyjki ping-ponga z ojcem. Wszystko niezwykle zgrabne, postacie barwne, muzyka przyjemna i sceny zapamiętywane na dłużej. Dla mnie bomba!

Polecenie drugie: One Day (2011)

2) Jeśli nie wierzysz w romantyczną miłość
Czasami włączam jakiś film spodziewając się historii miłosnej, a dostaję coś więcej. Miłość, która nie jest uczuciem romantycznym i wzniosłym, a prawdziwym i czasami niszczącym człowieka. Lubię takie zaskoczenia. W tej kategorii polecam wam (500) Days of Summer (2009)!
Tom poznaje w pracy Summer, która wydaje się kobietą dla niego stworzoną - śmieją się z tych samych żartów, słuchają tej samej muzyki, po prostu dwie połówki jabłka. Kiedy życie wygląda już niczym wymarzona bajka, Summer postanawia odejść.
Historia przedstawia tytułowe 500 dni z życia bohatera sprytnie przeskakując między wydarzeniami przed i po rozstaniu. To bardzo świeże podejście do historii miłosnej, z masą ciekawych rozwiązań (cudowna scena konfrontacji oczekiwań z rzeczywistością) i świetnymi postaciami. Duże brawa tutaj należą się dwójce aktorów, którzy prywatnie też dobrze się dogadują. Mowa tutaj o słodkiej Zooey Deschannel i Josephie Gordon-Levitt. Jeżeli jeszcze nie widzieliście tego filmu to nadrabiajcie czym prędzej.

Polecenie drugie: Blue Valentine (2010) - o wiele mroczniej, ale równie mocno warto obejrzeć.


3) Jeśli według Ciebie miłość powinna być delikatna i lubisz filmy kostiumowe
Dajcie mi dobry film kostiumowy, z pięknym wątkiem miłosnym, a niczego więcej nie będę potrzebować. W tego typu kinie uwielbiam delikatność uczucia, kiedy dotknięcie dłoni wystarcza za wyrażenie głębokiej miłości. Lubię też kiedy całości towarzyszy otoczka stworzona za pomocą pięknych krajobrazów - to zawsze pomaga mi w wyciszeniu i lepszemu oddaniu się klimatowi. Moim ulubionym filmem kostiumowym jest zdecydowanie Bright Star (2009).
Fanny jest dziewczyną pochodzącą ze średnio zamożnej rodziny. Dnie spędza na szydełkowaniu, długich spacerach i czytaniu. Jej życie ulega zmianie, kiedy poznaje przystojnego poetę Johna Keatsa.
Zasiadając do tego filmu, pięć lat temu, niczego nie oczekiwałam. Tym bardziej zaskoczyłam się kiedy dostałam tak wiele. Historia miłości pełna poezji słownej i obrazowej. Taki majstersztyk jeżeli chodzi o kostiumowe melodramaty. Tego filmu się nie ogląda, jego się odczuwa po prostu! Polecam wszystkim wrażliwcom.

Polecenie drugie: Duma i Uprzedzenie (2005)

4) Jeśli interesuje Cię para, która walczy z przeciwnościami losu
W typowych historiach miłosnych dwójka bohaterów zazwyczaj walczy z dość prymitywnymi przeszkodami, na przykład dziewczyna przejmuje się bardziej wyglądem niż związkiem, itp. Lubię jednak podejście kiedy przed parą postawiona jest prawdziwa ściana, którą trudno będzie razem przebyć. I tutaj moim faworytem będzie The Broken Circle Breakdown (2012).
Didiera poznajemy kiedy wraz z zespołem koncertuje w jednym z niewielkich klubów. Nagle na scenę wkracza Elise, która odczuwa taką samą pasje do muzyki bluegrass jak chłopaki. Dziewczyna podbija  serce wokalisty i od tamtej pory żyją razem, na swoich zasadach. Po jakimś czasie zostają rodzicami Maybelle, która zapada na ciężką chorobę.
Pierwsze co zapamiętałam po zwiastunie to cudowna muzyka. Okazuje się, że w filmie jest jej o wiele więcej i idealnie pasuje do całości, a także do charakternych bohaterów. A ci są bardzo oryginalni i mają własny pomysł na życie. Mieszkają w pięknym, acz prostym domu, a od czasu do czasu pogrywają swoją ulubioną muzykę. Jednak daleko tutaj do idylli, choroba córki sprawia, że sprawy stają się napięte, a para, która wydawałaby się stworzona dla siebie przechodzi przez ciężki sprawdzian. Dla tego niesamowitego klimatu - obejrzyjcie!

Polecenie drugie: Like Crazy (2011)

5) Jeśli chcesz obejrzeć film, w którym miłość nie gra pierwszych skrzypiec
Rzadko pojawia się film, w którym w ogóle nie ma wątku miłosnego. Zresztą czytając książki też zazwyczaj lubię, żeby uczucie między dwójką osób było przynajmniej wspomniane - to miłe ubarwienie całości. Przyjemne są więc filmy, w których pojawiają się wątki miłosne, ale nie są eksponowane na pierwszym planie. Za przykład użyję jednej z moich ukochanych animacji Miyazakiego - Howl's Moving Castle (2004).
Sophie, która została zamieniona przez czarownicę w staruszkę, trafia do magicznego zamku, który podróżuje na długich nogach przez wszystkie krainy. Mieszka w nim tajemniczy czarodziej Hauru, który składa Sophie pewną propozycję.
O matulu, jaka to piękna animacja! Oglądałam już ją kilka razy i za każdym razem jestem pod większym wrażeniem. Wyobraźnia Miyazakiego chyba nie zna granic, postacie są barwne i pełne życia, jest zabawnie, jest przerażająco, a przede wszystkim jest ciekawie. Na dodatek muzyka idealnie dopasowana w klimat, często ponownie słucham soundtracku. Każdy powinien to zobaczyć!

Polecenie drugie: Phanton of the Opera (2004)

6) Jeżeli szukasz czegoś oryginalnego
To chyba dość jasne, że historie sztampowe po jakimś czasie nam się nudzą i chcielibyśmy czegoś innego. Zmiany formy czy zaskakującej fabuły. Już kilka takich filmów jest wymienionych powyżej, ale na pewno nie można zapomnieć o cudownej trylogii zaczynającej się od Before Sunrise (1995).
Jesse spotyka piękną Francuzkę, Celine w pociągu do Wiednia. Razem postanawiają zwiedzić miasto.
Reżyser, Richard Linklater, ma smykałkę do prostych historii, które zachwycają widza. W tym przypadku mamy dzień z życia dwójki młodych ludzi, którzy cały film spędzają na rozmowie i powolnym poznawaniu siebie nawzajem. Zauważyłam, że ten etap często sprawia twórcom problem - postacie zazwyczaj już od początku się znają albo zakochują się w jakimś wyobrażeniu siebie, nigdy do końca nie poznają drugiej osoby przez rozmowę z nią. Dlatego te filmy są taką miłą odmianą, a dyskusje bohaterów, tak różnych od siebie, wciągają i zachwycają. Jedna z moich ulubionych historii miłosnych!

Polecenie drugie: Only Lovers Left Alive (2013) - dla fanów czegoś bardziej mrocznego, ale bardzo oryginalnego!


Co znacie, co chcecie poznać? I co dorzucilibyście do takiej listy? :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka