poniedziałek, 5 września 2016

Na urodziny Mercury'ego - Queen Book Tag

Z ręką na sercu nie pamiętam kiedy ostatnio pojawił się u mnie jakiś tag. Ogólnie jestem zdania, że blogi są nie od tego, żeby takimi postami zaśmiecać za często strony główne, jednak od czasu do czasu to dla mnie dobra zabawa. Szczególnie, że jak wiemy te posty cieszą się zainteresowaniem (u mnie pojawiły się dwa tagi na początku blogowania i wciąż są w najczęściej wyświetlanych postach!). A że dostałam nominację od Niekulturalnej do tagu związanego z jednym z moich ulubionych zespołów to postanowiłam się pobawić. Szczególnie, że dzisiaj są urodziny Freddie'go. Po lewej macie tytuł piosenki zespołu Queen, a po prawej wyzwanie i wybraną przeze mnie książkę. Zaczynamy!

 Naprawdę rzadko wracam do którejś książki. Patrząc na półki uginające się pod pozycjami, które wciąż przede mną po prostu nie mam serca czytać którąś z książek ponownie. Jednak jako nastolatka wracałam do serii Harry'ego Pottera bardzo często. Praktycznie w każde wakacje czytałam serię od początku, przed wyjściem kolejnego tomu. A najczęściej chyba wracałam do części trzeciej, czyli książki Harry Potter i Więzień Azkabanu.

Jak dobrze zgadujecie po Autostopem przez Galaktykę sięgnęłam ze względu na jej miejsce w setce BBC. Skoro uznana została za klasykę spodziewałam się czegoś chociaż trochę cięższego i wymagającego. Tymczasem dostałam kupę dobrej zabawy, z co chwila zaskakującymi wydarzeniami. Wyobraźnia autora naprawdę powaliła mnie na kolana, a akcję z odpowiedzią komputera Głęboka Myśl trudno zapomnieć. Do tego sam styl zasługuje na miano dość odmiennego.
– Ale czy możemy mu ufać?
– Ja osobiście ufałbym mu do końca świata.
– Aha – to znaczy jak długo?
– Jakieś dwanaście minut. Idziemy, muszę się napić.

Był taki czas kiedy czytałam tylko fantastykę. Oczywiście pod różnymi postaciami - i dla dorosłych i dla młodzieży. I w pewnym momencie stwierdziłam, że mam ochotę na jakiegoś klasyka. Padło na Braci Karamazow Fiodora Dostojewskiego. Czytałam go bardzo długo, bo chyba z miesiąc, ale to naprawdę wpłynęło na mój gust książkowy. Od tamtej pory co jakiś czas z przyjemnością sięgam po klasyki literatury i nie zważam, że czytam je dłużej, bo najważniejsze że sprawiają mi naprawdę intelektualną radość!

Ile to czasu mój Luby namawiał mnie do przeczytania tej książki! Miałam wiele obiekcji, chociażby to, że nie lubię kryminałów, a do tego widziałam ekranizacje (i szwedzką i amerykańską). No, ale w końcu się skusiłam i naprawdę mi się podobało! Dzięki temu uwierzyłam, że nawet kryminały mogą sprawić mi frajdę przy czytaniu, no i na pewno będę sięgać po inne książki tego gatunku!

Łohohoho. Tutaj to jest studnia bez dna. Chcę naprawdę mnóstwo książek, które muszą znaleźć się w mojej biblioteczce. Wrzucam dwie pozycje, które pierwsze wpadły mi do głowy - Nędznicy Viktora Hugo, bo poluję na nich od długiego czasu i nie mogę znaleźć (ktoś wie gdzie najlepiej kupić?). No i Diuna Franka Herberta, na którą ostrzę zęby jakieś pięć lat, ale wciąż mi z nią nie po drodze. Jednak na liście jest mnóstwo innych książek, m.in. Małe życie, Porwana pieśniarka, Ósme życie, Kasacja, trylogia Husycka, Oko Jelenia, no i wiele wiele innych.

Naśmiewanie się z Paolo Coelho trwa od dobrych kilku lat. Kiedyś nie wiedziałam na co mam ochotę, więc sięgnęłam po jego książkę, mimo wielu odradzających mi tego osób. I cóż, przejechałam się. Literatura kompletnie nie dla mnie, wymęczyłam się tylko.

Nie czytam książek podróżniczych. Zawsze kojarzyły mi się bardziej z przewodnikami, niż z odłamem prawdziwej literatury. Później pojawiła się koleżanka, która zachwalała i polecała. No to wzięłam w końcu tę Samsarę do ręki. I przepadłam. Michniewicz ma dar przekazywania informacji w przyswajalny sposób, a zarazem piekielnie ciekawy i intrygujący. Po przeczytaniu jeszcze bardziej chciałam podróżować do krajów azjatyckich, szczególnie kuszą mnie te Indie! Jeżeli lubicie książki podróżnicze dajcie się oczarować Samsarze!

Tutaj znowu mógłby się znaleźć Coelho, ale nie mogę przejść obojętnie obok tego gniotka. Dalej nie rozumiem jak można napisać aż tak niedojrzałą, nielogiczną, odstraszającą książkę. Gdyby nie moje zaparcie, to pewnie zostawiłabym ją gdzieś w połowie, ale stwierdziłam, że się przemęczę. Zawsze mam przeświadczenie, że zakończenie może poprawić jakość książki. W tym przypadku tak nie było i cóż, odradzam.

Znowu klasyk z listy BBC. A zarazem książka, której nie dokończyłam, bo postanowiłam zostawić ją na czas, w którym będę czuła się bardziej dojrzała. Narracja przypomina trochę tę Virginii Woolf, którą uwielbiam, jednak to prawdziwa cegła, a że całość to tylko jeden dzień z życia głównego bohatera, to łatwo się w niej gubiłam. Wydaje mi się, że w tym przypadku trzeba usiąść i czytać, czytać, czytać, aż się skończy. A ja lubię sobie robić dłuższe przerwy. Dlatego zmierzenie się z Ulissesem tak do końca wciąż przede mną, bo za pierwszym razem mnie przezwyciężył!

Zaważyłam, że ostatnio czytam raczej książki, które są dość znane. O cudownych Amerykańskich bogach Neila Gaimana wspomniała już Niekulturalna. O dawniej przeczytanych fantastykach trudno mi pisać, bo boję się, że gdybym czytała je teraz to już by mi się tak nie podobały (chociaż wciąż polecam lekką i przyjemną Odnaleźć swą drogę). Dlatego polecę tutaj Damę w lustrze, która w moim odczuciu dostała wyższą ocenę niż Pani Dalloway Virginii Woolf. Możliwe, że powodem było to, że to pierwsze spotkanie z autorką, ale naprawdę byłam tym zbiorem oczarowana. Kolejną książką będzie Symfonia w bieli, która wygrywa klimatem, trudnymi zawirowaniami rodzinnymi i poznawaniem innej kultury. Polecam obie, chociaż rozumiem, że nie wszystkim mogą przypaść do gustu.


I to już koniec. Ja się dobrze bawiłam przy tworzeniu, mam nadzieję, że Wy dobrze przy czytaniu. Jak ktoś lubi Queen tak jak ja to niech również weźmie udział!! :)


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka